MAIL

DETOX- jak zmienił moje życie

Wieczorową porą otrzymałam piękną opinię na temat DETOXU, który prowadziłam dla jednej z osób. Dzielę się nią, po to, aby wzmocnić wszystkich, którzy jeszcze mają obawy przed oczyszczaniem.

baner jabłka

Przeprowadziłam detox całkiem przez przypadek, zobaczyłam na fb twoje
zdjęcie jak bardzo detox poprawił Ci wygląd skory . Od dłuższego czasu
borykałam się z tym problemem. kilkakrotne wizyty u dermatologa , seria
antybiotyków i kremów. Niestety moja skora jakby odmawiała posłuszeństwa.
Problem nawet w minimalnym stopniu nie chciał zniknąć. Zdecydowałam się na
pełen detox czyli kilka tygodni wydawało by się ciężkiej walki, ale tak nie było.
Program jest dobrany naprawdę bardzo delikatnie , nie trzeba się przy tym
katować i chodzić głodnym. Po ok 2-3  tyg zauważyłam brak potrzeby
podjadania słodyczy . Moja cera zaczęła się diametralnie poprawiać, do końca
detoxu nie miałam na twarzy, żadnych zmian trądzikowych.
Miałam również bardzo uciążliwe bóle głowy ,które całkowicie ustąpiły. Nie
sięgam po tabletki przeciwbólowe od 3mc. Schudłam 7kg i pozbyłam się może
nie całkowicie , ale w znacznym stopniu cellulitu na nogach.
Mam więcej energii i nie jestem ciągle zestresowana. Ostatnia faza detoxu
pomogła usunąć złogi , które gromadziłam przez 35lat. Byłam w szoku co
człowiek może zbierać w sobie , gdyby nie zdjęcia , które zostały mi wcześniej dostarczone, czego mogę się spodziewać, pewnie udałabym się na
pogotowie. To co w sobie gromadzimy przez wiele lat jest po prostu
straszne. Z miłą chęcią powtórzę detox za kilka miesięcy , aby utrzymać efekt.

W tym momencie moja 13 letnia córka przeprowadza detox i jest już po 4
tygodniowej kuracji. Jej waga spadla 6kg z czego jest bardzo dumna ponieważ
ma dość sporą nadwagę . Również znacznie poprawił się jej wygląd cery,
która jest dość trudna w okresie dojrzewania.
Obie jesteśmy bardzo zadowolone z programu i przede wszystkim z tego , ze
wszystko opiera się na naturalnych składnikach, a nie na chemii.

Asia B

 

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS
surowkazczerwonejkapusty

Surówka z czerwonej kapusty z suszonymi morelami, granatem i pietruszką

Bardzo lubię surówki. Zbyt rzadko pojawiają się u mnie w domu, gdyż nie znoszę tarcia warzyw na tarce (szczególnie tych twardych, korzeniowych). Czerwona kapusta jest bardzo wdzięcznym materiałem do cięcia, nie jest zbyt twarda i można ją w kilka sekund cienko posiekać.

Sekretem tej surówki jest właśnie odpowiednie poszatkowanie kapusty, na bardzo cienkie paseczki. Dzięki temu, nie ma potrzeby parzenia jej, pod wpływem sosu cytrynowego, ładnie kruszeje i jest gotowa do spożycia już po kilku minutach.

Oryginalnie przepis pochodzi z książki Jadlonomia, pozwoliłam sobie na delikatną modyfikację proporcji (zmniejszając liczbę słodkich dodatków).

Smacznego!

baner jabłka

Składniki:

1/4 główki kapusty (ok. 400g)

4 suszone morele, niesiarkowane np. te

1/4 pęczka natki pietruszki

Sos:

1/2 łyżki kuminu, do kupienia tutaj

2 łyżki oliwy z oliwek extra vergine

1 łyżka syropu daktylowego, do kupienia tutaj

1 łyżka soku z cytryny

szczypta papryki chilli, do kupienia tutaj

czarny pieprz, sól

Do podania: pestki z 1/4 granatu

Przygotowanie:

  1. Kapustę kroimy w krzyżyk. 1/4 główki szatkujemy bardzo drobno i wkładamy do miski.
  2. Dodajemy pokrojone w cienkie paski morele oraz posiekaną natkę pietruszki.
  3. Przygotowujemy sos mieszając wszystkiego jego składniki.
  4. Gotowy sos wlewamy do kapusty i dokładnie ją mieszamy, tak, aby wycisnąć z niej jak najwięcej soku.
  5. Na koniec układamy pestki granatu.

 

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS
termomix

Ja i Termomix

Na Waszą fanpage-owa prośbę, napiszę dziś o moich odczuciach po prezentacji Termomixa.

Nie będę Wam przedstawiała tego sprzętu jako takiego, większość gotujących mam go zna lub przynajmniej o nim słyszało. Skupię się raczej na tym, dlaczego uważam, że warto go mieć, pomimo zawrotnej ceny, którą trzeba za niego zapłacić.

Będzie to oczywiście opinia bardzo subiektywna. Kto śledzi mojego bloga, ten wie, że na co dzień nie króluje u mnie rosół i kotlet schabowy.

termomix1

Do sedna! Prawdę mówiąc podczas prezentacji, moje myśli wybiegały kompletnie poza propozycje, które standardowo pojawiają się w takim szablonowym pokazie. Fajnie jest zrobić lody w 20 sekund, ale powiem Wam szczerze, że pewnie użyje tej funkcji ze 4 razy w roku. Dużo bardziej zainteresowało mnie szybkie wyrabianie ciasta na chleb (nie znoszę wyrabiać ciasta, wymaga to dużo siły w rękach, której zwyczajnie nie mam, nie sprawia mi też przyjemności wkładanie dłoni do jedzenia). Zwykle przeżywam męki, wyrabiając ciasto na chleb czy na bułki ( a robię to często, ponieważ sklepowe pieczywo jest u nas niezwykle rzadko). Kto wypieka chleb ten wie, że im lepsze wyrobienie ciasta, tym lepszy wypiek. Dlatego taka praca zabierała mi zazwyczaj mnóstwo czasu.

Uwielbiamy też tarty, ale przy ukręcaniu kruchego ciasta również mam zazwyczaj cierpiętniczą minę.

Podczas prezentacji zaświeciło mi się oczko, kiedy okazało się, że w 5 sekund można w tym sprzęcie przygotować surówkę! Tarcie warzyw na tarce, to kolejna moja zmora, zwyczajnie tego nie znoszę! Zmagam się często z tym trudem, ponieważ sklepowe surówki mają dramatyczny skład (sprawdzaliście kiedyś?), a nie dosyć, że surówka na co dzień to zdrowa rzecz, to jeszcze na dokładkę bardzo je lubimy. Tarkowanie twardych warzyw na tarce, to również konieczność przy wypiekach pasztetów warzywnych. Pieczemy je całą zimę, kiedy jest sezon na warzywa korzeniowe. Moje ręce wyglądają wtedy dramatycznie, odbarwione od marchwi itd. Z tego powodu, z pewnością funkcji tarkowania twardych warzyw, będę używała nieustannie.

Uwielbiamy jeść na szybki obiad wszelakie placki warzywne- cukiniowe, marchewkowe, ziemniaczanie. Tutaj również przyda nam się funkcja tarcia warzyw na wiórki. Dzieci bardzo chętnie sięgają w ramach przekąski po warzywne gofry (ziemniaczane czy marchewkowe), ale tutaj znów kłania nam się tarka do warzyw, więc robię je zdecydowanie zbyt rzadko.

baner jabłka

Mój mąż ucieszył się na własne masło, bardzo go odstręcza zapach i smak sklepowych wyrobów. Często robi podejście do wyrobu własnego masła z ekologicznej śmietanki, jednak trzepanie śmietanki trwa pół wieczoru i szybko odchodzi nam chęć na kolejne podejście.

To samo jest przy majonezie, sklepowy straszy składem, a własny tak bardzo jest wymagający, że kończymy i tak na sklepowym. W termomixie przygotowanie trwa kilka sekund.

Jestem przekonana, że niezwykle często będę korzystała z przygotowywania zup warzywnych w tym sprzęcie. Moje dzieci wracają ze szkoły/przedszkola koło 16. Są po dobrym wartościowym obiedzie, ale zjedzonym wiele godzin wcześniej. Kiedy zjeżdżamy do domu, mam pół godziny na przygotowanie im czegoś sycącego i zdrowego. W innym wypadku albo zjedzą mnie albo cokolwiek innego, co wpadnie im w ręce. Zupa, którą można zrobić w tym sprzęcie w kilkanaście minut, to wybór wręcz idealny! Nie dosyć, że się rozgrzeją, to jeszcze dostaną sporą dawkę warzyw ( w zupach krem można przemycić wszystko ,czego zazwyczaj dzieci za żadne skarby nie tkną).  Trzecia korzyść to dodanie do zupy dobrej oliwy, której dzieci nie wyczują, a dobre tłuszcze, to podstawa zdrowia i odporności.

Przyznam Wam się, że spaliłam już kilka młynków elektrycznym do mielenia ziaren. Po tym jak zobaczyłam w jak krótkim czasie i z jaką mocą termomix poradził sobie z ziarnem żyta, już wiem, że poradzi sobie z mielonym na świeżo siemieniem lnianym (posypuje nim sałatki, dodaje do owsianek). Dzwignie też z pewnością kwestię zmielenia orzechów czy ziaren zbóż. Wszystkie przepisy, które odkładałam na bok z uwagi na brak sprzętu do zmielenia, stoją przede mną otworem! Będziemy mogli zrobić własne masło orzechowe, mąki z dowolnych kasz! Najmłodsza córka dostanie swoje ulubione mleko migdałowe czy jaglane, wszystko w kilka sekund.

Ostatnia już kwestia, to skrócenie czasu gotowania dań, które tradycyjnie wiążą się z wielogodzinną pracą. Znacie mój gulasz wołowy z bloga? Jeśli nie, to koniecznie spróbujcie. Mój mąż mówi, że smakuje zupełnie jak greckie stiffado, w którym zakochał się na Rhodos. Przygotowuje je rzadko, ponieważ potrzeba na to ponad 3 godziny. W termomixie wystarczy 1 godzina. 2- daniowy obiad podczas prezentacji powstał w 20 minut!

To co napisałam, to oczywiście nie wszystko, co marzy mi się przygotować przez najbliższe miesiące. Sądzę, że przed nami jeszcze wiele:

risotto

powideł, musów owocowych

domowego ketchupu

sosów pomidorowych z własnych pomidorów

rollupów na papierze ryżowym

past warzywnych

hummusów

zdrowych budyniów z kaszy jaglanej

mrożonej kawy

……………………….

Dopisz własne ulubione dania z Termomixem!

Wchodzę w tę przyjaźń na dłużej, jeśli też jest tym zainteresowana, to pisz do mnie koniecznie!

info@zmiloscidozycia.pl

 

 

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS
sos tahini

Sos tahini- do surowych i pieczonych warzyw

Uwielbiam pieczone warzywa. Za ich wyrazisty smak, szybkość przygotowania i moc wartości odżywczych. Same warzywa jednak nie smakują mi tak bardzo, jak w towarzystwie dobrego sosu. Niegdyś moim stałym punktem programu był sos czosnkowy, teraz chętniej sięgam po ten, przygotowany na bazie pasty tahini. Uwielbiam jego kremową konsystencję, lekko orzechowy posmak i naturalną gęstość.

Smakuje wybornie z pieczonymi bakłażanami, batatami, kalafiorem, marchwią czy papryką. Podaję go również do surowych warzyw jak na przykład selera naciowego, marchewki czy papryki.

Jest banalny w przygotowaniu, wrzucamy wszystko do słoiczka i mocno nim wstrząsamy. Po chwili sos jest gotowy! Można go przechowywać kilka dni w lodówce, choć nie zdarzyło mi się, aby przetrwał dłużej niż 2 dni- wyjadamy go czasem samego ze słoiczka.

Pamiętajcie dopasować jego gęstość do własnych potrzeb. Moje proporcje pozwolą na przygotowanie sosu gęstego, idealnego do rozsmarowania na warzywach, jeżeli chcecie aby był lejący, dodajcie więcej wody.

Możecie również urozmaicać jego smak dodając np: kurkumę, kolendrę czy kumin. Świetnie też smakują pieczone marchewki polane tymże sosem i odrobiną syropu klonowego.

Smacznego!

baner jabłka

Składniki:

1/2 szklanki sosu tahini np. tego

1/2 szklanki wody

1 ząbek czosnku

2 łyżki soku z cytryny

sól, pieprz- najlepiej świeżo zmielony (do kupienia tutaj )

Przygotowanie:

  1. Do dużego słoiczka wlewamy sos i wodę.
  2. Czosnek drobno siekamy i dorzucamy  do słoika.
  3. Wlewamy sok z cytryny. Dodajemy sól i pieprz- początkowo ilość na oko, później doprawicie swój sos według uznania.
  4. Zamykamy słoik i wstrząsamy nim energicznie, aby wymieszać całość składników.
  5. Po kilkunastu sekundach sos stanie się gęsty i gotowy do spożycia.
  6. Sprawdźcie jego smak i doprawcie ewentualnie solą i pieprzem.

 

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS